Najlepszych astronomów na Mazowszu mamy w Delta Optical – Relacja z pokazu nieba 11 kwietnia w Nowych Osinach

Najlepszych astronomów na Mazowszu mamy Delta Optical – zorganizowali nawet pogodę na pokaz nieba w Nowych Osinach, w piątek 11 kwietnia!

Piątkowy pokaz nieba w siedzibie naszej firmy w Nowych Osinach koło Mińska Mazowieckiego okazał się pełnym sukcesem! Trafiliśmy na rewelacyjne warunki obserwacyjne – stabilna pogoda zapewniła doskonałe obrazy planet, Jowisza i Marsa. Księżyc również wyglądał wspaniale w wyrafinowanych teleskopach oraz w lornetkach ustawionych na statywach.

Same teleskopy, które przyszykowaliśmy dla odwiedzających przeżywały prawdziwe oblężenie – na placu przed budynkiem firmy, od godziny 20 do 23, w jednym czasie było zgromadzonych po kilkadziesiąt osób, a wszyscy ustawiali się w długich kolejkach do sprzętu obserwacyjnego. Na samej ulicy Pięknej zaparkowanych było jakieś 20 samochodów. Trudno nam oszacować, ile odwiedzających mieliśmy tego wieczoru łącznie, ale na pewno było ich DUŻO! Odwiedzały nas całe rodziny z dziećmi, młodzież, dorośli oraz starsze osoby. Odzew na nasze zaproszenie do wspólnych obserwacji nieba był ogromny, a ciekawość naszych gości była niezaspokojona. W parze z obserwacjami nieba, wewnątrz biura zorganizowany był pokaz mikroskopii oraz porady dotyczące wyboru pierwszego mikroskopu, teleskopu i tego, co możemy obserwować na nocnym niebie oraz na szkiełkach preparatowych.

Co obserwowaliśmy?

Prawdziwym hitem wieczoru był jednak Jowisz. Największa planeta Układu Słonecznego, majestatycznie wisząca nad południowo – zachodnim widnokręgiem przykuwała uwagę obserwatorów już od godziny 20. Oprócz niego, jasno świecący Księżyc zaskakiwał ogromnym bogactwem szczegółów. W drugiej części wieczoru, odwiedzający dostrzegli wschodzącego Marsa, który dołączył do Księżyca i Jowisza, tworząc zacne trio ciekawych obiektów astronomicznych. Króciutki „spacer po niebie”, prelekcja przygotowana przez naszego nadwornego astronoma (a po godzinach czynnego obserwatora nieba) spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem, zgromadzeni wręcz czekali na to, by ktoś przybliżył tematykę nieba i tego, co akurat było w Nowych Osinach widać. A było co oglądać, nawet udało się pokazać przelatującą stację kosmiczną ISS!

Czym obserwowaliśmy?

Obserwowaliśmy zarówno lornetkami Delta Optical Starlight 15×70, Extreme 10×50, Forest II 8×42, naszą nową lunetą obserwacyjną Titanium 65 ED II jak i teleskopami. Wśród nich znalazł się mały, ale doskonały optycznie Sky-Watcher Virtuoso, popularna Synta – Dobson 8”, oraz masywny, rozsuwany Dobson 12” z najlepszymi dostępnymi na rynku okularami lantanowymi.

To nie wszystko, bowiem przygotowaliśmy również zaawansowane i precyzyjne maszyny SCT Celestrona – 8SE z najlepszymi okularami planetarnymi TeleVue oraz majestatycznego CPC 1100 XLT z nasadką binokularową Baader Planetarium Maxbright i japońskmi Plosslami Vixena.

Co było widać w tych teleskopach?

W teleskopach, goście mogli oglądać pasma chmur w atmosferze Jowisza, w małych przyrządach widoczne jako dwa ciemniejsze pasy na spłaszczonej tarczy planety, a w dużych, jako cały system postrzępionych, różnokolorowych pasemek, z różnorodnymi zawirowaniami na krawędziach. Coś pięknego… Wyraziste, kontrastowe obrazy, niczym na zdjęciach z internetu! Wyraźne spłaszczenie planety Jowisz ma związek z jego dużą prędkością obrotu wokół własnej osi – doba na Jowiszu trwa niespełna 9 godzin.

Oprócz pięknych szczegółów atmosfery Króla Planet, można było zaobserwować cały system czterech Księżyców Galileuszowych, czyli Ganimedesa, Callisto, Io i Europę. Księżyce te, jako świetlne punkty, każdej nocy układają się w inny wzór, nieraz przechodząc przez tarczę Jowisza, rzucając na niego cień lub same znikają jego cieniu. Wszystko to widać w teleskopach o średnicy 20 cm bez większego problemu.

Z kolei Mars, to wyraźnie czerwony glob, z widoczną strukturą kontynentów – pociemnień skalistej powierzchni, układających się w rozmaite wzory. Białawe pojaśnienie na jednej z krawędzi tarczy, widoczne było nawet w Virtuoso, a była to lodowa czapa biegunowa, powstała w wyniku osiadania zestalonego dwutlenku węgla w rejonach biegunowych, gdzie do powierzchni Czerwonej Planety dociera najmniej energii słonecznej. Mars, jako kapryśny i wymagający dla sprzętu obiekt, ukazał się z jak najlepszej strony tamtego wieczoru.

Trochę ciekawostek…

Żródło: http://www.skyinspector.co.uk

Ciekawa, czerwono – błękitna otoczka tarczy planety to nie aberracja chromatyczna teleskopów czy okularów, tylko wpływ atmosfery ziemskiej, czyli tzw. dyspersja atmosferyczna. Wpadające do atmosfery pod dużym kątem światło pochodzące od planety zawieszonej nisko nad horyzontem, nie dość, że musi przejść długą drogę przez „gotujące się” na przemian cieplejsze i chłodniejsze masy powietrza, które zniekształcają obraz, to jeszcze załamuje się i rozszczepia na kolory niczym w pryzmacie. Obraz całkiem traci przez to na jakości. Dlatego, nie ogląda się planet i Księżyca, jeśli znajdują się niżej niż 30 stopni nad horyzontem. Zmierzyć ten kąt można nawet z pomocą własnej dłoni, a instrukcja jak to uczynić znajduje się na odwrocie naszej obrotowej mapki nieba.

Czemu nie było mgławic?

Tej nocy cała siła obserwacji skupiła się na obiektach Układu Słonecznego. Te jasne i zwarte obiekty można podziwiać z każdego miejsca, jeśli tylko pozwoli na to pogoda. Natomiast bardzo odległe mgławice, galaktyki czy gromady gwiazd, to bardzo subtelne cele obserwacji, które wymagają ciemnego, bezksiężycowego nieba oraz przygotowania, uwagi i skupienia obserwatora. Nie mogliśmy tego zapewnić w piątek, ponieważ mińskie niebo, rozświetlone blaskiem Księżyca, skażone światłami i zanieczyszczeniami z miasta, do tego nie nadaje się zupełnie.

Do obserwacji mgławic czy galaktyk, potrzeba dobrej znajomości nieba, bowiem nie widać ich okiem nieuzbrojonym i na pierwszy rzut oka nie wiadomo, gdzie skierować teleskop by je zobaczyć. Trzeba polegać na naszych astronomach, a jeśli nie ma ich w pobliżu, z pomocą przychodzi technika, czyli piloty NexStar lub SynScan z gotową bazą takich obiektów. Teleskop wyposażony w takie systemy sam „wie”, gdzie się skierować by go dla nas odnaleźć. Pod warunkiem, że to najpierw człowiek odnajdzie dla teleskopu dwie jasne gwiazdy i wskaże mu je, by ten mógł zorientować względem nich swoje czułe enkodery osi i prawidłowo ustawić się względem stron świata.

A co jeśli nie wiemy, jak te gwiazdy odnaleźć?

W takich okolicznościach z pomocą przychodzi Celestron StarSense. To niewielkie urządzonko było doczepione do pomarańczowego NexStara 8SE przez cały wieczór. Po włączeniu wystarczy 3 minuty, a teleskop dzięki niemu sam się zorientuje względem gwiazd, aby pokazać wszystkie zaprogramowane w pamięci systemu cuda kosmosu. Rewelacja!

Takie właśnie obiekty oraz jeszcze więcej tego, co potrafi StarSense, pokażemy Wam na AstroShow 2014, które w tym roku odbędzie się w Piaskach koło Rucianego Nidy, w bezksiężycowe, czarne jak smoła, mazurskie noce 28-31 sierpnia!

Na zakończenie obszernej relacji chcielibyśmy gorąco podziękować naszym gościom. Jesteście wspaniali, cieszymy się, że astronomia jest tak popularna i że chcecie ją poznać bliżej. Każdy organizowany przez nas pokaz nieba uczy nas wiele, tak, aby każdy kolejny był jeszcze lepszy. Będziemy w przyszłości powtarzać takie inicjatywy częściej, a Nowe Osiny staną się Mazowieckim Zagłębiem Astronomii, nawet pomimo średniej jakości nieba. Bowiem czasem nie liczą się super warunki, a pasja i zaangażowanie firmy Delta Optical w popularyzację astronomii. Zapraszamy!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (2)

Zapowiedź pokazu nieba 11 kwietnia w Delta Optical

Po dłuższej przerwie zapraszamy na pokaz nieba który odbędzie się w piątek, w dniu 11 kwietnia 2014 roku przy Centrali naszej firmy w Nowych Osinach k. Mińska Mazowieckiego.

Jeżeli pogoda pozwoli to już od około godziny 20-tej podziwiać będzie można obiekty nocnego nieba za pomocą zgromadzonych na miejscu teleskopów z oferty Delta Optical. Z dużych instrumentów optycznych czekających na obserwatorów wymienić warto 14” rozsuwanego dobsona firmy Sky-Watcher czy też teleskop systemu Schmidta-Cassegraina o średnicy 28cm – Celestron CPC 1100. Na miejscu znajdą się też mniejsze teleskopy w różnych wersjach i systemach optycznych. Dla odwiedzających pokaz udostępniona zostanie wypożyczalnia sprzętu obserwacyjnego w której znaleźć będzie można akcesoria takie jak okulary czy też filtry astronomiczne.

Dodatkową atrakcją pokazu będzie możlwość obejrzenia najnowszej innowacji w świecie elektroniki astronomicznej – pokażemy Celestron StarSense AutoAlign w akcji! Obok pokazu możliwości teleskopów, będzie możliwość przetestowania wybranego sprzętu astronomicznego. Serdecznie zapraszamy także rodziny z dziećmi – pokażemy również teleskopy w sam raz na prezent dla dzieci!

11 kwietnia Słońce zajdzie o godzinie 19:22. Tej nocy uwaga obserwatorów zdecydowanie skupi się na obiektach Układu Słonecznego – dość dawno na wieczornym niebie nie było takiego bogactwa planet. Po godzinie 20 w miejscu obserwacji zapadnie zmrok a uwaga przybyłych na miejsce skupi się zapewne na Jowiszu. Planeta widoczna będzie na wysokości ponad 50 stopni w kierunku południowo-zachodnim, w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Janość planety wyniesie -2 magnitudo. W chwili rozpoczęcia obserwacji widoczne będą wszystkie 4 galileuszowe księżyce planety – po stronie wschodniej kolejno: Callisto, Ganimedes, Io, po stronie zachodniej Europa. Konfiguracja ta podczas pokazu nie ulegnie wielkiej zmianie. Około północy planeta Jowisz będzie wciąż widoczna, nisko nad północno-zachodnim horyzontem.

Wielką atrakcją dla obserwatorów będzie na pewno planeta Mars którą oglądać będziemy zaledwie w 3 dni po opozycji. Nie będzie to co prawda opozycja zbyt optymalna, rozmiar planety będzie znacząco mniejszy niż podczas wielkich opozycji a i jasność nie będzie porównywalna z jasnością Jowisza. Opozycje Marsa nie zdarzają się jednak co rok. Ze względu na składanie się ruchów orbitalnych Ziemi i Marsa między dwoma opozycjami upływa około 2 lat. Oto mamy okazję do podziwiania czerwonej planety na którą trzeba było czekać jakiś czas. Za pomocą zgromadzonych na pokazie teleskopów powinniśmy dostrzec czapy polarne na biegunach Marsa jak też sporą ilość ciemnych obszarów na tarczy planety. Zapewne dużo będzie zależało od panującego podczas nocy seeingu.

Trzecia z planet – Saturn, wzejdzie około godziny 22 i zapewne około godziny 23 wzniesie się na tyle aby udało się ją dostrzec z miejsca obserwacji. Saturn obecnie znajduje się w gwiazdozbiorze Wagi i dość nisko przemieszcza się nad południowym horyzontem. Pomimo dość niskiego położenia warto przypatrzeć się planecie. W tym roku ustawienie pierścieni względem Ziemi jest bardzo optymalne. Są one nachylone pod niemal maksymalnym kątem i wspaniale wyeksponowane dla ziemskiego obserwatora. Zapewne bez większego problemu uda się dostrzec przerwę Cassiniego w pierścieniach, pewne szczegóły na powierzchni planety jak cały rój księżyców planety, z najjaśniejszym Tytanem na czele.

Pomiędzy planetami na niebie królował będzie Księżyc. Nasz naturalny satelita widoczny będzie w fazie pomiędzy I kwadrą a pełnią (dokładnie 3.5 dnia przed pełnią). Tego wieczoru Słońce zachodzić będzie nad wielkim obszarem Oceanu Burz (Oceanus Procellarum), widoczne będą liczne kratery spośród których wymienić warto obiekty takie jak krater Hershel, Gassendi czy też mały ale doskonale widoczny Kepler znajdujący się w pustym obszarze Oceanu Burz.

Tej nocy podziwiać będziemy planety. Księżyc będzie silnie rozświetlał niebo w związku z tym poważne obserwacje obiektów mgławicowych zostawimy na następny pokaz.

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy do siedziby firmy Delta Optical w Osinach Nowych w piątek 11.04.2014 roku. Pokaz rozpocznie się około godziny 20 i potrwa do północy.

Zdjęcie przedstawia Marsa widocznego w doskonałych warunkach przez teleskop o średnicy 20 cm. Ciekawe, jak będzie widać Marsa 11 kwietnia w jeszcze większych teleskopach?

Do zobaczenia!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (1)

Pierwsze wiosenne Słońce 2014

Dziś pierwszy dzień wiosny, co zdecydowanie widać na słupkach rtęci termometrów za oknem. Właściwie w całej Polsce świeci dziś Słońce… No właśnie, Słońce. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, czym ono w istocie jest? Ciężko sobie to wyobrazić, ale Słońce jest ogromną kulą rozżarzonego gazu, głównie wodoru i helu. Gaz ten jest tak gorący, że świeci niczym rozpalony w piecu kawał żelaza lub jak żarówka w żyrandolu.

Niektórzy wiedzą, że żarówka posiada temperaturę 3000 Kelwinów (2700 st. C). Z kolei Słońce posiada temperaturę aż 5800 Kelwinów, czyli 5500 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze wszystkie pierwiastki zamieniają się w parę. Ale to nie koniec, bowiem w samym środku Słońca temperatura sięga… 10 milionów Kelwinów!

Co sprawia, że Słońce jest tak gorące? Odpowiedź jest prosta – reakcje termojądrowe, czyli w dużym uproszczeniu proces łączenia się lekkich jąder wodoru w nieco cięższe jądro helu, czyli inaczej synteza termojądrowa. Ta niezwykła reakcja może zachodzić tylko głęboko wewnątrz Słońca, gdyż tylko tam ciśnienie i temperatura są odpowiednio wysokie. Masa jądra helu jest niższa niż masa wodoru użyta do jego stworzenia, a różnica w tej masie zostaje wyemitowana w postaci energii promieniowania elektromagnetycznego, zgodnie ze słynną formułą Einsteina E=mc2. Ta energia przemieszcza się później w kierunku powierzchni Słońca przez wiele lat, nim opuści jego powierzchnię m.in. w naszym kierunku, dając nam życiodajne światło i ciepło.

Tylko w ciągu sekundy, Słońce traci w ten sposób 4 miliony ton swojej masy! Jest to gigantyczna ilość energii w każdej chwili wypromieniowywanej z jego powierzchni. Dla porównania, podczas wybuchu bomby atomowej nad Hiroshimą w energię zamienił się tylko 1 gram materii.

Słońce jednak nie schudnie zbyt szybko. Szacuje się że w ciągu całego życia gwiazdy, które wynosi 11 mld lat, ubytek ten będzie 1500 razy mniejszy niż jego masa. To i tak będzie więcej niż masa dwóch kul ziemskich!

O Słońcu moglibyśmy opowiadać godzinami. Przejdźmy więc od razu do tego, co możemy na nim dostrzec.

Powierzchnia Słońca, czyli tzw. fotosfera, nie jest nieskazitelna. W teleskopie uzbrojonym w obiektywowy filtr słoneczny można obserwować plamy słoneczne. Są to twory chłodniejsze od otaczającej je powierzchni o kilkaset Kelwinów. Składają się z półcienia oraz cienia, a ich źródłem są lokalne zmiany pola magnetycznego wytwarzanego przez Słońce. Plamy zmieniają kształt i położenie każdego dnia, zbierając się często w grupy. Dodatkowo, na Słońcu, zwłaszcza w pobliżu jego krawędzi można dostrzec pochodnie słoneczne. Te twory są nieco cieplejsze od otoczenia, stąd ich wyższa jasność. Ostatnim, najtrudniej dostrzegalnym elementem fotosfery Słońca jest granulacja. Granulki, widoczne tylko w największych amatorskich teleskopach, są w istocie komórkami konwekcyjnymi, przypominają nieco wrzącą w zwolnionym tempie wodę. Każda taka maleńka granula żyje około kilkunastu minut i posiada około 1400 km średnicy, więc jest dużo większa od terytorium Polski.

Zdjęcie naszego autorstwa na początku artykułu, to pojedyncza klatka z lustrzanki Canon 550D podłączonej do teleskopu Celestron NexStar 8SE.

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Krótki test Celestron StarSense – powiew innowacji w astronomii obserwacyjnej

W drugiej połowie XX wieku nastąpił dynamiczny rozwój amatorskiej astronomii obserwacyjnej. Niegdyś nieprzystępna dziedzina, tkwiąca w zaciszach akademii i obserwatoriów zaczęła wychodzić „do ludzi”.  John L. Dobson, prekursor amatorskich obserwacji na świecie, potrafił skonstruować teleskop z kawałka blachy, kilku desek i szklanej płyty.

Mniej więcej w połowie lat 90 powiew innowacji w obserwacjach astronomicznych zaczął być odczuwalny również w Polsce. Krajowe oraz rosyjskie teleskopy, drogie i produkowane w małej skali, zaczęły być zastępowane przez teleskopy produkowane masowo, na cały świat. Ceny sprzętu gwałtownie spadały, jednocześnie zwiększała się ich ilość, różnorodność i popularność. Wielkie firmy, takie jak Sky-Watcher czy Celestron, są źródłem kolejnych innowacji, dzięki inwestycjom czynionym w działach R&D, które idą na badania i rozwój technologiczny.

Proste mechanizmy zegarowe montaży astronomicznych zostały zastąpione precyzyjnymi silnikami krokowymi z enkoderami osi, zaawansowanymi kontrolerami, pilotami, kamerami CCD… Amatorski teleskop w dzisiejszych czasach nie tylko błądzi na ślepo za ruchem dobowym, on już widzi i „czuje” niebo.

Wszystko po to, by nam było jeszcze łatwiej zaprzyjaźnić się z Astronomią…

To swoiste „czucie” nieba najbardziej widać w przypadku najnowszej z innowacji astronomicznych. A mianowicie, dzięki systemowi Celestrona StarSense AutoAlign.

Co to daje?

Każdy, kto korzystał kiedykolwiek z teleskopów posiadających system naprowadzania na obiekty wie, jak uciążliwe potrafi być przeprowadzenie całej procedury wyrównania. Dla wielu jest to proste, jednak są osoby, które poszukują maksymalnego komfortu użytkowania, precyzji wyrównania i oszczędności czasu. Są też osoby, które zwyczajnie gubią się w gąszczu dzisiejszej techniki, a mimo to chciałyby posiadać zaawansowany technicznie teleskop z naprowadzaniem na obiekty. Dla nich zaadresowany jest StarSense.

Celestron StarSense AutoAlign składa się z kamery CCD, mocowania do teleskopu, pilota zastępującego pilota NexStar i kabelka łączącego kamerę z montażem. Zamontowanie mocowania StarSensa na teleskopie jest proste i jednorazowe, samą kamerę montuje się później bez pomocy żadnych narzędzi.

Po zamocowaniu kamery na teleskopie, należy wymienić pilot oraz połączyć kamerę z wejściem AUX montażu Celestron za pomocą kabla, który znajduje się w zestawie z urządzeniem.

Podmiana pilota uczyni nasz nowy nabytek kompatybilnym z każdym z modeli montaży i teleskopów Celestrona, nawet z tymi sprzed kilku lat. Pełną listę znajdziecie na stronie Celestrona.

Po włączeniu zasilania czekamy kilkanaście sekund, aż system się „obudzi”

Następnie wciskamy przycisk Align

I wybieramy pierwszą z brzegu metodę wyrównywania Auto.

Nie ominie nas standardowa procedura polegająca na wprowadzeniu danych miejscowych, a mianowicie daty, godziny oraz współrzędnych geograficznych. Posiadacze GPS-ów wbudowanych w montaż będą mieli łatwiej, jednak moduł GPS to tylko dodatkowy koszt, a datę godzinę i współrzędne geograficzne wpisujemy jednorazowo.

Teraz teleskop poprosi nas o ustawienie go równolegle do horyzontu. Ważne jest, by uczynić to dokładnie, z uwzględnieniem właściwego wypoziomowania montażu. Będzie to miało bezpośrednie przełożenie na dokładność wyszukiwania i prowadzenia. Nasz Celestron 8SE po dokładnym wypoziomowaniu montażu trafiał Jowisza w polu widzenia Ethosa 10 mm, a należy pamiętać, że dzieje się to przy powiększeniu aż 200x.

Po wciśnięciu Enter, teleskop podejmuje proces wyrównania samodzielnie:

Po ustawieniu się na pierwszą pozycję, wykonuje zdjęcie nieba dołączoną kamerą CCD i dopasowuje uzyskany obraz do wirtualnego nieba zapisanego w pamięci systemu.

W ten sposób sam się odnajduje i „wyczuwa” niebo!

Wyrównanie następuje nie dla dwóch czy trzech gwiazd, a dla nawet stu – dokładność wyrównania jest naprawdę olbrzymia:

Po trzykrotnym powtórzeniu procesu, system wieńczy wyrównanie sukesem już po trzech minutach od włączenia zasilania:

I to pomimo obecności na niebie Księżyca blisko pełni oraz latarń ulicznych wokół miejsca obserwacji!

Teraz zyskujemy dostęp do kilkudziesięciu tysięcy obiektów w bazie systemu, które możemy w każdej chwili wyszukać i śledzić! Są w nim mgławice, galaktyki, gromady gwiazd, planety oraz inne atrakcje, ale o tym w kolejnej części historii o bardzo ciekawym i innowacyjnym urządzeniu, jakim jest Celestron StarSense!

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Wieczór z Astronomią w Grodzisku Owidz

W poniedziałek 3 marca 2014 w Owidzu pod Starogardem Gdańskim odbyły się prezentacje astronomiczne połączone z obserwacjami. Byliśmy współorganizatorem tej imprezy wspólnie z II Liceum Ogólnokształcącym w Starogardzie Gdańskim oraz Grodziskiem. Impreza była formą promocji astronomii wśród dzieci i młodzieży. Cieszymy się, że pogoda dopisała i mogliśmy prezentować w naszych teleskopach obrazy Księżyca, Jowisza i jeszcze kilku ciekawych obiektów, o których na miejscu obserwacji opowiadał ciekawie astronom z Tczewa – Jarosław Pióro. Swoją obecnością zaszczycił nas Prezes PTA oraz czasopisma Urania dr hab. Maciej Mikołajewski. Uczniowie przygotowali ciekawe prelekcje. Łączyliśmy się również wirtualnie z obserwatorium na Teneryfie – dzięki Rafałowi Deska, na żywo mogliśmy obejrzeć aktywność Słoneczną, czyli plamy słoneczne. W międzyczasie młodzież prezentowała utwory muzyczne związane z astronomią.

Frekwencja bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Poza tym, że spora grupa uczestników przyjechała autobusem, to parking przy grodzisku był całkiem zastawiony autami! Korzystając z okazji chcemy podziękować nauczycielce fizyki z II LO P. Bożenie Ptaszyńskiej za docenienie naszych dotychczasowych działań związanych z promowaniem astronomii i za zaproszenie nas do współpracy. Dziękujemy również osobom, które przybyły ze swoimi prywatnymi teleskopami, aby dodatkowo nas wspomóc. Zapraszamy również na kolejne pokazy,  które niebawem  zorganizujemy na terenie województwa Pomorskiego.

 

 

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Czar południowego nieba

W Polsce zima na całego. Śnieg na przemian z deszczem, chmury, ciemno, zimno i nieprzyjemnie. W takich warunkach nawet zapaleni astronomowie przyznają, że trudno zmusić się do obserwowania. Walka z wilgocią, szronem, uszy i kończyny dosłownie odpadające z zimna, grube rękawice przeszkadzają w ustawianiu ostrości, okulary uporczywie wpadające w śnieg, wielu z nas zna to doskonale. A nawet gdy nam już to nie dokucza, atakują nas wszędobylskie latarnie, samochodowe halogeny, jasne światło z okna sąsiada. Koszmar…

 

Wyobraźcie sobie astronomiczną krainę marzeń. Świat, w którym każda noc jest ciepła, gdzie przez 2/3 nocy w roku nie dokuczają chmury i wilgoć. Krainę, gdzie noce są tak ciemne, że świecący Jowisz zdaje się psuć nocną adaptację wzroku do ciemności. Dziewicze niebo w górskim rejonie, ponad 100km od najbliższej miejscowości. Niebo nigdy nie skażone światłami miast, ciemność jaką trudno jest sobie wyobrazić. Wyobraźcie sobie olbrzymie, postrzępione ramię Drogi Mlecznej wspinające się aż po zenit, które rzuca cień na położoną na ziemi białą kartkę papieru. Wyobraźcie sobie szczęśliwego Johna Bortle’a, który bez wahania przyznaje jedynkę na swojej skali, bowiem zasięg graniczny w Orionie przekracza z łatwością 7,5 mag.

Orion który świeci w zenicie? Mgławica Płomień, Koński Łeb i Rozeta widziana w lornetce? Światło zodiakalne i airglow (zjawiska zwykle niewidoczne w polskich warunkach przez zaswietlenie nieba latarniami), które są tak jasne że przeszkadzają w obserwacji? Niemożliwe? Nie tu, witajcie w australijskim buszu!

Obserwacje nieba południowego są największym marzeniem astronomów mieszkających w Europie i w USA. Czystość powietrza jest tu rewelacyjna, bowiem na południowej półkuli brak jest wielkich ośrodków przemysłowych, a większość powierzchni stanowi ocean. Dziewiczy interior Australii dzięki bardzo niesprzyjającym warunkom fizyko-geograficznym jest niemal niezamieszkały. Główne szlaki komunikacyjne ciągną się dziesiątki, a nawet setki kilometrów po pustkowiu porośniętym kępami traw i karłowatymi drzewami, a ruch po zmierzchu zamiera niemal całkowicie, w obawie przed grasującą po drogach dziką zwierzyną. To idealne miejsce do prowadzenia nocnych obserwacji nieba, niestety daleka podróż lotnicza wyklucza zabranie jakiegokolwiek większego sprzętu, poza lornetką 10×56, statywem i lustrzanką z uniwersalnym obiektywem zoom.

Południowe niebo kryje wiele skarbów, niedostępnych dla obserwatorów z północy. Znajdują się tu jedne z najjaśniejszych mgławic emisyjnych i galaktyk, największe gromady kuliste, wielkie galaktyki karłowate przy których nasza M31 w Andromedzie wygląda jak niepozorna plamka oraz wielkie połacie Drogi Mlecznej w korzystnym ułożeniu, dzięki czemu setki gromad otwartych i kulistych i wiele ciemnych mgławic świeci niemal w zenicie.

Zapraszamy do króciutkiego przewodnika po południowym niebie, nigdy nie widzianym z Polski!

Oto zdjęcie nieba wykonane przeze mnie w idealnych warunkach. Jest to złożenie (stack) ośmiu ekspozycji, każda po 20 sekund, przy czułości 3200, co daje łączny czas naświetlania 160 sekund. Użyty sprzęt to niemodyfikowany Canon EOS 40D wraz ze świetnym do tego zadania obiektywem Sigma 18-35 f/1.8, który już przy pełnym otworze względnym (przysłonie) uzyskuje fantastyczną ostrość. Użyta przy doskonale ciemnym niebie przysłona f/1.8, pozwoliła na uzyskanie bardzo dużego zasięgu gwiazdowego. Użyty statyw to lornetka Delta Optical 10×56 i parę kamieni…

Pierwszy rzut oka i od razu widzimy ciemne mgławice i pasma międzygwiezdnej materii zawieszone wśród niezliczonych gwiazd pasa Drogi Mlecznej, przebiegającej w górę w lewej części kadru. Największą jest „Worek węgla” leżący tuż poniżej barwnego, pięknego gwiazdozbioru jasnych gwiazd, zwanym Krzyżem Południa. Po prawej od Drogi Mlecznej, widać dwa niebieskawe obłoki – to Duży i Mały Obłok Magellana, czyli dwie karłowate galaktyki obiegające naszą Drogę Mleczną. Oddalone są one od nas o 160-200 tys. lat świetlnych. Dłuższe ramię Krzyża Południa wskazuje nam przybliżone położenie południowego bieguna niebieskiego, który w odróżnieniu od bieguna północnego jest trudny do zlokalizowania. Na południowej półkuli nie ma Gwiazdy Polarnej!

Poniżej Krzyża Południa, tuż przy dolnej krawędzi zdjęcia widać dwie jasne gwiazdy, należące do gwiazdozbioru Centaura. To niebieskawy Hadar i żółta Alfa Centauri. Ta ostatnia jest szczególnie interesująca, bowiem nie dość że jest fizycznie bardzo podobna do Słońca, to i leży zaledwie 4,4 roku świetlnego od nas. Może istnieją tam planety nadające się do zamieszkania przez ludzi?

Zagłębimy się nieco w ten kadr, bowiem znajdują się na nim bardzo interesujące obiekty głębokiego nieba. Po pierwsze i najważniejsze, największa gromada kulista całego nieba! Omega Centauri, bo o niej mowa, posiada jasność aż 3,7 magnitudo i jest kilkukrotnie większa i jaśniejsza od naszej najbardziej znanej gromady kulistej M13, lezącej w Herkulesie. Jej rozmiary są naprawdę ogromne, zawiera  10 milionów gwiazd i rozciąga się na dystansie 150 lat świetlnych. Jej rozmiary kątowe przewyższają księżyc w pełni. Na niebie widać ją nieuzbrojonym okiem wyraźnie, jako rozmyty, kulisty obiekt. W lornetce prezentuje się majestatycznie, w sąsiedztwie mając aktywną galaktykę i najsilniejsze na niebie radioźródło – Centaurus A (niestety nie zmieściła się w kadrze).

Inną wielką gromadą kulistą nieba południowego jest 47 Tucanae która leży w gwiazdozbiorze Tukana, tuż pod Małym Obłokiem Magellana. To druga co do jasności gromada kulista na niebie, mająca 4,9 mag i jej rozmiar dorównuje wielkością księżycowi! Wielki Obłok Magellana również posiada w sobie ciekawy obiekt. Jest to wielka i bardzo aktywna mgławica emisyjna zwana mgławicą Tarantuli. Ten obiekt zarówno na zdjęciu jak i w lornetce podczas obserwacji posiada wyraźne, niebiesko-zielone zabarwienie, pochodzące od linii emisyjnych tlenu. W tej mgławicy bardzo intensywnie zachodzą procesy gwiazdotwórcze.

Potężną, tym razem purpurową mgławicę widzimy w Drodze Mlecznej na wysokości Wielkiego Obłoku Magellana. To piękna i rozłożysta Eta Carinae, która w lornetce rozpada się na trzy fragmenty przedzielone ciemnymi pasmami materii. To konkurencja do słynnej u nas mgławicy M42 w Orionie, niemal tak samo jasna ale z pewnością większa.

Nieco poniżej niej, po prawej stronie, widać skupisko młodych gorących gwiazd. To Południowe Plejady, które naprawdę są łudząco podobne do prawdziwych Plejad (M45) Gdy jest się tam, można je sobie porównać, gdyż świecą nisko na północnym nieboskłonie, pod Hiadami i Orionem (nie widać ich na zdjęciu).

To tylko niektóre ze skarbów południowego nieba. Niestety tylko dwie noce przypadły na bezksiężycowe noce na odludziu więc czasu na obserwacje i zbieranie materiału było bardzo mało. Poza tym statyw jest niezbędnym kompanem podróży, bez niego trudno jest sobie wyobrazić zdjęcia nocne. Mamy nadzieję, że ta krótka opowieść o południowym niebie rozbudzi Wasz głód obserwacji i poznawania świata! Zdjęcie oczywiście jest naszego autorstwa! Pozdrawiamy!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (1)

Olbrzymia plama słoneczna na Słońcu! Większa od Jowisza!

Wyciągajcie teleskopy, zakładajcie obiektywowe filtry słoneczne (koniecznie!) i obserwujcie plamę, a właściwie grupę plam AR1967 widoczną w samym centrum tarczy Słonecznej. Jej rozmiary są monstrualne. Jest dłuższa niż średnica Jowisza, z tego powodu widoczna jest nawet bez przyrządów optycznych! Wystarczy spojrzeć przez okulary spawalnicze aby ją dostrzec.

Tak olbrzymia plama słoneczna to nie tylko piękne widowisko dla posiadaczy teleskopów z filtrami słonecznymi. To również potencjalne zagrożenie ze strony koronalnych wyrzutów masy (CME), które nie tylko zapalają efektowne zorze polarne w rejonach podbiegunowych, ale również mogą spowodować problemy z łącznością, odbiorem radia i telewizji, z awariami sieci elektrycznych włącznie!

Grupa plam AR1967 już wyemitowała niewielki wyrzut masy w kierunku Ziemi, jednak nie stanowi on większego zagrożenia dla cywilizacji. Dotrze on do Ziemi 4 lutego, czyli dziś. Może spowodować większą aktywność zorzy polarnej, więc może warto dziś wieczorem spojrzeć w kierunku nieba? Księżyc 5 dni po nowiu nie utrudni zbytnio zadania. Naukowcy z całego świata analizują zachowanie grupy plam AR1967, konkludując jej szansą do wyemitowania bardzo silnego rozbłysku klasy X, wynoszącą aż 50% w ciągu 24 godzin. Dodatkowo, plamy położone są blisko centrum tarczy Słonecznej, To oznacza, że ewentualny koronalny wyrzut masy będzie skierowany prosto w naszym kierunku.

Autorem zdjęcia jest Karzaman Ahmad z Langkawi National Observatory w Malezji. Użyty został teleskop Celestron SCT o średnicy 11″ (27cm)

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Był rok komet, teraz nadchodzi ROK PLANET!

Był rok komet, teraz nadchodzi ROK PLANET!

Po dość spektakularnym zakończeniu roku komet, kiedy to kometa ISON uległa zniszczeniu podczas przejścia przez peryhelium, nie ogłaszamy żałoby. Wręcz przeciwnie!

Nasi astronomowie donoszą, że już niedługo, zacznie się rok planet! Wszystkie pięć obserwowalnych okiem nieuzbrojonym planet osiągnie w tym roku swoje najlepsze warunki obserwacji, zwane opozycjami lub w przypadku planet Merkury i Wenus – maksymalnymi elongacjami.

Ale to nie wszystko. Pozostałe dwie najdalej oddalone od Słońca – Uran i Neptun, będą obserwowalne przez lornetki i teleskopy przez całą jesień, tak więc mając teleskop, możemy w 2014 roku obserwować WSZYSTKIE SIEDEM PLANET Układu Słonecznego!

A więc już w styczniu się zacznie. Po zachodzie słońca nad południowo-wschodnim widnokręgiem będzie można obserwować Urana, który w lornetce wygląda jak bladoniebieska gwiazda, a w teleskopie o średnicy 20cm można będzie dostrzec jego małą tarczkę. 5 stycznia nastąpi opozycja Jowisza, który osiągnie jasność -2,2 mag świecąc w konstelacji Bliźniąt bardzo wysoko na zimowym niebie. Średnica kątowa Jowisza wyniesie aż 46″, co w połączeniu z wysokim położeniem nad horyzontem i zimowym, przejrzystym powietrzem, zapewni niezwykle spektakularne widoki planety, pod warunkiem że wychłodzimy teleskop do temperatury otoczenia i zastosujemy porządne okulary, najlepiej lantanowe.

W lutym w drugiej części nocy, nad wschodnim widnokręgiem będzie wschodził Mars, którego warunki obserwacji będą szybko się poprawiały aż do kwietnia, kiedy osiągnie swoją opozycję. Za nim podążać będzie Saturn, który będzie znajdował się w gwiazdozbiorze Wagi i również będzie zmierzał ku swojej majowej opozycji. Marsowi towarzyszą dwie najjaśniejsze planetoidy Ceres i Westa, widoczne w lornetkach oraz najjaśniejsza gwiazda Panny – Spika, która pięknie będzie kontrastować z pomarańczowym kolorem planety. W międzyczasie czeka nas maksymalna elongacja wschodnia Merkurego, który 30 stycznia pół godziny po zachodzie Słońca znajdzie się 10 stopni nad południowo-wschodnim widnokręgiem. Będzie to dobra okazja do obserwacji tej trudnej do uchwycenia planety bowiem osiągnie jasność aż -1,7 mag.

W marcu, dokładnie 22 dnia miesiąca, przed wschodem Słońca pojawi się Wenus, jednak jej warunki obserwacyjne mogą być dość trudne, z uwagi na niekorzystne nachylenie ekliptyki, jednak zachęcamy do jej odnalezienia rankiem nisko nad południowo-wschodnim horyzontem. Stanie się ona najjasniejszym obiektem widocznym na niebie, po Słońcu i Księżycu, lśniąc z jasnością -4,2 mag. W lornetce oraz w teleskopach z łatwością zaobserwujemy jej fazy, podobne do Księżyca.

Kwiecień to bezapelacyjnie miesiąc Marsa. Na początku miesiąca znajdzie się w opozycji (8 IV), a jego jasność osiągnie -1 mag. Pomimo, że nie będzie to aż tak spektakularna opozycja jak w roku 2003, to zachęcamy do obserwacji tej pięknej planety, która osiągnie rozmiar kątowy 15″. W teleskopach pow. 20 cm średnicy będzie można podziwiać nie tylko czapę polarną lecz także zarys tzw. „kontynentów” czerwonej planety.

Maj należeć będzie do Saturna. To najpiękniejsza planeta Układu Słonecznego (po Ziemi rzecz jasna). Świecąc dość nisko nad południowym widnokręgiem w gwiazdozbiorze Wagi, będzie zachwycał pierścieniami ustawionymi pod dużym kątem do Ziemi, kąt ten wyniesie aż 22 stopni, co umożliwi obserwacje ich delikatnej struktury, z przerwą Cassiniego widoczną w instrumentach 15 cm i większych. Najambitniejsi, dysponujący sprzętem 30 cm i większym, mogą pokusić się o dostrzeżenie przerwy Enckego w idealnie stabilną noc. Ciekawostką jest fakt, że ta sztuka jest możliwa, a przerwa Enckego posiada zaledwie 200 km szerokości! Pod koniec maja wieczorami Merkury ponownie znajdzie się w najkorzystniejszej w 2014 roku elongacji wschodniej, świecąc do 12 stopni nad horyzontem, pół godziny po zachodzie Słońca.

W czerwcu czeka nas niezwykłe wydarzenie. 3 czerwca o godzinie 20, jeszcze na jasnym niebie zacznie się rzadkie wydarzenie – tranzyt trzech księżyców Jowisza przez tarczę planety. Posiadacze teleskopów 20 cm i większych będą w stanie dostrzec jednocześnie trzy cienie na tarczy Jowisza. Prawdziwym wyzwaniem będzie odnalezienie planety na jasnym niebie, w trakcie zachodu Słońca.

Lipiec to z kolei bardzo ciekawa koniunkcja planety Mars z gwiazdą Spika oraz jednoczesne bardzo bliskie spotkanie planetoid Ceres i Westa kilka stopni powyżej Marsa. Zdarzenie będzie miało miejsce 13 i 14 lipca. Całe wydarzenie najlepiej śledzić za pomocą lornetki.

Sierpień to miesiąc Neptuna. 29 sierpnia znajdzie się on w opozycji w gwiazdozbiorze Wodnika, osiągając jasność 7,6 mag. W lornetce będzie wyglądać niczym niebieskawa gwiazda, za to teleskop 30 cm i większy, w idealnych warunkach ukaże maleńką tarczkę najodleglejszej planety Układu Słonecznego.

Październik dedykujemy Uranowi, siódmego dnia miesiąca osiągnie swoją opozycję, z jasnością 6 mag. Towarzyszyć mu będzie Księżyc w pełni.

Listopad przyniesie nam maksymalną elongację Merkurego przed wschodem Słońca, któremu wysoko na południu będzie towarzyszył Jowisz zmierzający ku kolejnej opozycji w roku 2015.

Aby obserwować planety, wystarczy nam już lornetka. Z jej pomocą można zaobserwować pewne charakterystyczne cechy planet, takie jak kolor Marsa, Urana czy Neptuna, wędrówki planet na tle gwiazd zauważalne z nocy na noc, zarys pierścieni Saturna, tarczkę Jowisza wraz z księżycami Galileuszowymi, które co noc zmieniają swoje położenie oraz fazy Wenus, podobne do tych jakie ma Księżyc.

Z pomocą prostego teleskopu o średnicy 7-9 cm można owe cechy dostrzec w większym powiększeniu, dzięki czemu stają się bardziej oczywiste.

Instrumenty zwierciadlane o średnicy 11-13 cm, zwłaszcza teleskopy Maksutowa, ukażą znacznie więcej. Pierścienie Saturna które oddzielają się od tarczy, główne pasy chmur w atmosferze Jowisza czy tarcza Marsa stają się wyraźnie widoczne. Fazy Wenus również widać dużo wyraźniej.

Teleskopy 15 cm i większe są już na tyle duże, że ukazują charakterystyczne cechy powierzchni Marsa, czyli czapy polarne czy zarys kontynentów. Pojawiają się w nich dodatkowe pasy chmur w atmosferze Saturna, budowa jego pierścieni, struktury i kolory wielu pasów chmur w atmosferze Jowisza, a nawet Wielka Czerwona Plama – największa burza w Układzie Słonecznym. Takie teleskopy warto doposażyć w okulary dedykowane obserwacjom planet, o ogniskowej mniej więcej równej światłosile teleskopu w którym są używane. Warto aby posiadały duży odstęp soczewki od oka (tzw. ER) który powinien wynosić powyżej 15 mm, najlepiej 20 mm. Planety obserwowane takim sprzętem nie przypominają już małych, bladych tarczek, tylko piękne, kontrastowe obrazy. Szczególnie polecamy okulary lantanowe, które są drogie, jednak zainwestowane w nie pieniądze zwrócą się z nawiązką podczas nocy z idealnym seeingiem, kiedy obrazy planet w większych teleskopach będą ostre jak brzytwa, z ogromem widocznych detalów, niczym zdjęcia z Internetu.

Zdjęcie w artykule przedstawia symulację widoku planet w teleskopie 30 cm z wykorzystaniem okularu lantanowego, przy powiększeniu 200x w noc z bardzo dobrą stabilnością atmosfery.

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Nawet orkan Xawery nie powstrzyma nas przed obserwacjami nieba! – krótka relacja z Wieczoru komet w Niebie Kopernika.

Nawet orkan Xawery nie powstrzyma nas przed obserwacjami nieba! – krótka relacja z Wieczoru komet w Niebie Kopernika.

Goście udający się na Wieczór komet w warszawskim planetarium Centrum Nauki Kopernik, niespecjalnie wierzyli w to, że po nocnym maratonie filmowym i dawce wiedzy od zaproszonych znawców komet, będzie można dostrzec pogodne niebo. Pogoda sprawiła jednak miłą niespodziankę i pomimo mrozu i silnego wiatru, oczyściła w ciągu nocy niebo nad Warszawą.

O 4:30 rano byliśmy na miejscu. Rozstawiliśmy składany teleskop Dobsona o średnicy aż 30cm (12 cali) i zainstalowaliśmy w nim okular dający największe możliwe pole widzenia. Obok stanął 15-cm Newton na montażu paralaktycznym EQ3, posiadający jeszcze większe pole widzenia. Oba teleskopy były wspomagane przez lornetki zamontowane na statywach. Były tam lornetki Delta Optical Extreme 7×50, Starlight 12×60 oraz nowość w naszej ofercie, Celestron Cometron z unikalnymi parametrami optycznymi 12×70.

Po wyjściu gości z seansu, teleskopy oraz lornetki przeżywały prawdziwe oblężenie. Zainteresowanie obserwacjami było bardzo duże, pomimo przenikliwego wiatru i zimna. Zarówno nasi astronomowie jak i zaproszeni do Centrum Kopernika specjaliści, z prof. Grzegorzem Pojmańskim, Michałem Kusiakiem oraz Piotrem Guzikiem na czele, opowiadali o kometach oraz sposobach ich obserwacji jak również pomagali obserwującym przy sprzęcie.

Wraz z upływem czasu kometa, widoczna lekko na lewo od najjasniejszej gwiazdy gwiazdozbioru Korony Północnej – Gemmy, wznosiła się ponad łunę wielkiego miasta, dzięki czemu stawała się coraz lepiej widoczna. W dużym Dobsonie, dzięki wielkiej zdolności zbiorczej światła, wyraźnie widoczny był krótki warkocz komety oraz dało zaobserwować się delikatny, turkusowy kolor głowy komety. W mniejszym teleskopie warkocz prezentował się jeszcze lepiej, ze względu na imponujące pole widzenia niemal 3 stopni, dzięki dwucalowemu okularowi szerokokątnemu o ogniskowej 31mm. Z kolei w lornetkach, wyraźna mgiełka głowy komety jasniała zawieszona wśród otoczenia gwiazd.

Podmuchy lodowatego wiatru szybko ostudziły zapał obserwacyjny większości zgromadzonych, więc już po godzinie 5 rano na placu została garstka najwytrzymalszych. Dla nich przewidzialiśmy nagrodę specjalną – obserwację Jowisza, świecącego wysoko nad południowo – zachodnim nieboskłonem. Pomimo wiatru, seeing okazał się być bardzo dobry jak na warunki wielkiego miasta, więc w wyciągu teleskopu 15075EQ3 zainstalowaliśmy drogi okular lantanowy o ogniskowej 7mm i polu widzenia 70 stopni, dający najwyższą możliwą jakość i ostrość obrazu. Pojawiły się okrzyki zachwytu podczas obserwacji majestatycznej tarczy największej planety Układu Słonecznego wraz z układem czterech największych księżyców. Jeden z nich, Europa, niemal stykał się z tarczą planety. Okazało się, że kometa C/2013 R1 Lovejoy odwróciła uwagę obserwatorów od innego ciekawego zjawiska – tranzytu księżyca Europa przez tarczę Jowisza.

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Virtuoz wśród teleskopów

W przedpołudnie 16 października 2013 roku w warszawskim salonie Delta Optical przy alei Jana Pawła II 19 zgromadziło się wielu szacownych gości. Stoły z lunetami i mikroskopami ustąpiły miejsca stołom z jedzeniem i dobrym winem a w centralnym punkcie salonu pod specjalnym nakryciem czekał sprzęt dla którego zorganizowano to poranne spotkanie. Około godziny 10 do salonu zaczęli przybywać zaproszeni goście. Wśród przybyłych byli przedstawiciele Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika w osobie dr hab. Agaty Różańskiej i dr hab. Arkadiusza Olecha który jednocześnie był też przedstawicielem znanego serwisu Optyczne.pl. Przybyły na miejsce redaktorki z czasopisma Wiedza Życie, licznie przybyli redaktorzy czasopism z branży fotograficznej. Prezentacja rozpoczęła się od krótkiego filmu, następnie odsłonięcia sprzętu dokonał prezes firmy Delta Optical Grzegorz Matosek. Oczom zgromadzonych ukazały się dwa montaże Virtuoso. Jeden stanowił komplet z tubą optyczną Maksutowa o średnicy 90 mm, drugi dźwigał na sobie aparat fotograficzny. To właśnie z okazji premiery montażu Virtuoso zgromadzono w warszawskim salonie tylu szanownych gości.

Czytaj dalej

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj