Obserwujemy mgławice planetarne!

Latem, niebo oferuje nam wyjątkowe bogactwo tych małych i bardzo pięknych obiektów. Nadzwyczajne zagęszczenie gwiazd w okolicy ramienia Drogi Mlecznej patrząc ku jej centrum, widniejące jako świetlisty pas rozciągający się nad głowami, sprzyja ich występowaniu. W istocie, mgławice planetarne nie mają nic wspólnego z planetami. Są odległymi o tysiące lat świetlnych, kosmicznymi cmentarzyskami, trwającymi zaledwie przez kilka tysięcy lat, po czym ulegają rozproszeniu w przestrzeni międzygwiezdnej. Są pozostałościami umierających gwiazd o wielkości zbliżonej do Słońca. Z racji ich krótkiego czasu trwania i dużych odległości w jakich się znajdują, większość z nich, w chwili pisania tego posta, gdy ich światło po tysiącach lat podróży dociera do Ziemi, już nie istnieje… Warto więc skierować teleskop w ich stronę póki czas! ;)

Gwiazdy podczas swego życia świecą „spalając” wodór i inne lekkie pierwiastki w gwałtownych reakcjach zwanych fuzją termojądrową. U kresu swojego istnienia, po miliardach lat, wypalają całe paliwo, jakie znajduje się w ich gorącym jądrze. W tym czasie, ich zewnętrzne części stopniowo ochładzają się i rozprzestrzeniają się z prędkością kilkunastu km/s tworząc złożone, sferyczne struktury – mgławice planetarne, osiągające średnice nawet do roku świetlnego. Odsłania się gorące jądro umarłej gwiazdy, mające temperaturę setek tysięcy Kelwinów i średnicę zaledwie kilku tysięcy kilometrów. To tak zwany biały karzeł, często widoczny w teleskopie w centrum mgławicy planetarnej.

Czemu nazywamy te mgławice planetarnymi? Otóż dlatego, że w teleskopie do złudzenia przypominają planety. Są maleńkimi, ale zaskakująco jasnymi obiektami wymagającymi bardzo dużych powiększeń aby dostrzec ich budowę, rzędu nawet 150-250x. W lornetce nie sposób odróżnić większość z nich od otaczających gwiazd. Mgławice planetarne są bardzo łatwe do zaobserwowania nawet z terenów podmiejskich, gdzie dominuje zaświetlenie światłem sztucznym (ang. light pollution) a niebo przybiera pomarańczowy kolor od wszędobylskich lamp sodowych. W odróżnieniu od innych mgławic, widoczne są dobrze w okresie, gdy noce są krótkie, a niebo nie do końca ciemne, czyli właśnie w okresie lata.

Poniżej prezentujemy mapki, z najciekawszymi obiektami tego typu. Można je obserwować dowolnym teleskopem, nawet o średnicy 70 mm, np Sky-Watcherem BK 707AZ2, lecz lepiej wyposażyć się w większy teleskop, na przykład Sky-Watcher BK 909 EQ2 z dołączonym napędem w jednej osi. Obiekty z katalogu Messiera, czyli M 27 i M57 pięknie prezentują swoją budowę już w lornetce o parametrach 10×56, czy 15×70, np Delta Optical Starlight, natomiast obiekty NGC w tak małych powiększeniach są widoczne jako niebieskawe gwiazdy, z powodu małej średnicy kątowej gdyż są 60-100x mniejsze od tarczy Księżyca. W teleskopie o średnicy 130 mm, np w BK 1309 EQ2, można dostrzec ich budowę, a w jeszcze większym Dobsonie 8″ zielono-niebieski kolor, co jest wyjątkowe wśród wszystkich obiektów astronomicznych spoza Układu Słonecznego.

Oto numer katalogowy, nazwa własna oraz gwiazdozbiór w jakim się znajduje dana mgławica. Następnie, kolejno zdjęcie (źródło Wikipedia), mapka ogólna i mapka dokładna (Stellarium):

  • M 27 „Hantle” – Lisek
  • M 57 „Pierścień” – Lutnia
  • NGC 6210 „Żółw” – Herkules
  • NGC 6543 „Kocie oko” – Smok
  • NGC 6572 – Wężownik
  • NGC 6826 „Mrugająca” – Łabędź
  • NGC 7009 „Saturn” – Wodnik
  • NGC 7027 – Łabędź
  • NGC 7662 „Błękitna śnieżka” – Andromeda

 

Oprócz tych najbardziej znanych, jest jeszcze dziesiątki innych, mniejszych, o których odnalezienie warto się pokusić!

Kategoria: Astronomia, Poradnik
Skomentuj

Japetus – dwie twarze jednego księżyca

Trzeci co do wielkości Księżyc Saturna, zaobserwowany został po raz pierwszy przez Giovanniego Cassiniego w dniu 25 października 1671. Księżyc w chwili odkrycia znajdował się po zachodniej stronie planety i nawet za pomocą ówczesnych teleskopów był widoczny w ich zasięgu. Niespodzianka przyszła w momencie kiedy to włoski astronom, w 1672 rok zaczął szukać go zgodnie ze swoimi obliczeniami, również po wschodniej stronie. Księżyca tam nie znalazł! Wszystkie obserwacje można więc było wykonywać tylko po zachodniej stronie. Dopiero 33 lat później w 1705 roku za pomocą nowego ulepszonego teleskopu Cassini zdołał zaobserwować go po wschodniej stronie Saturna. Po drugiej jednak stronie okazał się jednak być dużo ciemniejszy, niż po zachodniej. Astronom doszedł do wniosku (i słusznie), iż Japetus zwraca się stale tą samą stroną w kierunku planety, przy czym jedna półkula jest dużo jaśniejsza niż druga. Japetus odległy od Saturna o średnio 3,56 mln km dokonuje jednego obrotu wokół Saturna w ciągu 79,3 dnia. Na naszym niebie możemy obserwować go jako małą gwiazdę o jasności od +10,2 do +11,9 mag. Obiegającą Saturna w odległości nawet do 9’.

Do obserwacji wystarcza dobrej jakości teleskop o średnicy 100 mm, dostosowując odpowiednio powiększenie do odległości kątowej pomiędzy planetą, a księżycem. Pamiętajmy, że wielkość tarczy Saturna w tym momencie wynosi tylko 18”, a z pierścieniem w osi równikowej niecałe 39”, czyli 0,65 minuty. W najbliższych dniach, a  dokładnie 3 lipca, Japetus znajdzie się w maksymalnej elongacji zachodniej. Księżyc osiąga maksymalną jasność +10,5 mag. Dochodząc do koniunkcji w dniu 23 lipca jego jasność spadnie do +11,2 mag, a znajdując się po drugiej stronie Saturna w dniu 13 sierpnia, będzie to już słaba gwiazdka o jasności +12,7 mag. Będzie więc aż ponad 5 razy słabszy niż w momencie kiedy to znajdował się po zachodniej stronie. Obserwacji nie ułatwi nam ujemna wartość deklinacji, a co za tym idzie bardzo niska wysokość planety nad horyzontem. Mimo wszystko warto próbować swoich sił.

Zapraszam do obserwacji.

Marek Substyk

 

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Obserwujemy obłoki srebrzyste

Przełom czerwca i lipca to doskonałe miesiące na obserwacje obłoków srebrzystych. Kąt zachodu Słońca i dość długie przebywanie Słońca w odpowiedniej wysokości pod horyzontem zwiększa szanse ich pojawienia. Po zmierzchu, gdy niebo się ściemni, należy szukać ich nad
północno-zachodnim horyzontem. O świcie mogą pojawić się na północnym-wschodzie.
W odróżnieniu od zwykłych chmur, obłoki o tej porze (o ile są) będą wyraźnie widoczne na tle ciemniejszego nieba. Do obserwacji nie używamy oczywiście jakiegokolwiek sprzętu. Wystarczy odrobina szczęścia i czyste niebo nad horyzontem. Głównie oczywiście północno-zachodnim, bowiem większość obserwacji przeprowadzana jest wieczorami.

Obłoki srebrzyste, popularnie zwane NLC (ang. noctilucent clouds), to polarne chmury mezosferyczne. Są rzadko obserwowanymi chmurami, dostrzegalnymi niekiedy podczas zmierzchu, kiedy Słońce jest 6-16 stopni pod horyzontem. Najczęściej obserwowane są w
szerokościach geograficznych 50°-60° (południowej i północnej). Ulokowane w mezosferze, około 80-90 km ponad Ziemią, obłoki srebrzyste są najwyższymi chmurami obserwowanymi z powierzchni Ziemi. Odkryto je w 1885 roku, dwa lata po słynnym wybuchu wulkanu
Krakatau w Indonezji. Początkowo próbowano wiązać je właśnie z tym wybuchem, jednak ku zaskoczeniu badaczy, gdy echa eksplozji wulkanu ucichły, chmury zamiast zniknąć, zaczęły pojawiać się coraz częściej. Pochodzenie obłoków srebrzystych do dziś nie jest wyjaśnione. W górnych warstwach mezosfery, w temperaturze -120°C i przy ciśnieniu 250 razy niższym niż przy powierzchni Ziemi, są znikome ilości pary wodnej niezbędnej do powstania chmur: zaledwie kilka cząsteczek na milion cząsteczek mocno już rozrzedzonego powietrza. Wystarczy jednak obniżenie temperatury o 10°, by para wodna uległa krystalizacji. Aby jednak powstały chmury, konieczne są jeszcze tzw. jądra kondensacji, czyli mikroskopijne zazwyczaj pyłki, na których osadzają się kryształki lodu. Sam mechanizm powstawania obłoków jest więc prosty, jednak zagadką pozostaje przyczyna takich spadków temperatury. To samo dotyczy pochodzenie jąder kondensacji w tak odległych rejonach atmosfery – czyżby jednak były one pozostałościami gigantycznego wybuchu Krakatau? Badania sondy AIM powinny rozwiązać lub przynajmniej przybliżyć rozwiązanie zagadki obłoków srebrzystych.

https://www.youtube.com/watch?v=E7PQbfnErEw
Video: Maciej Winiarczyk

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Stellarium: uczymy się nieba – część 1

Myśleliście kiedyś, jak by to było, gdyby można było obserwować nocne niebo nawet nie wychodząc z domu? Kusząca propozycja! A jeszcze, jeśli powiemy, że wcale nie potrzebujecie do tego drogich teleskopów? Rewelacja! Wyobraźcie sobie, że możecie poznawać nocne niebo sprzed monitora własnego komputera stacjonarnego, nawet gdy chmury za oknem i leje… A gdzie tak można? W Stellarium!

Stellarium jest darmowym programem typu planetarium, dostępnym pod adresem internetowym http://www.stellarium.org/pl/. Instalka ważąca 78 MB na naszym komputerze działa cuda – po zainstalowaniu i pierwszym uruchomieniu naszym oczom prawdopodobnie ukaże się taki oto widok:

Znajdujemy się w wirtualnym świecie, w którym można obserwować tysiące obiektów z dowolnego miejsca na świecie i o dowolnej porze dnia i nocy, w dowolnym miesiącu i roku.

Po najechaniu kursorem na boczny, ukryty interfejs, można wybrać miejsce prowadzenia obserwacji, zarówno klikając na mapie świata, jak i wprowadzając współrzędne geograficzne miejsca obserwacji. Można skorzystać również z wyszukiwarki miast, choć przyznać trzeba, że lista polskich miast jest skromna.

Ciekawostką jest to, że obserwacje można prowadzić nie tylko z naszej planety… Ale o tym później.

Kolejną zakładką jest wybór czasu obserwacji. Możemy ustawić dowolną datę i godzinę, np. w celu zaplanowania wieczornej obserwacji, analizy zjawiska astronomicznego z przeszłości czy też śledzenie ciekawych wydarzeń na niebie w przyszłości.

Po ustawieniu godziny obserwacji na nocną, można odnaleźć najjaśniejsze obiekty na niebie, zmieniając kierunek patrzenia po prostu przeciągając widok nieba za pomocą myszy lub kursorami na klawiaturze. Powiększenie, czy inaczej pole widzenia, można regulować za pomocą rolki w myszy lub używając kombinacji klawiszy Ctrl + strzałki góra/dół.

Pierwszym, co można spróbować zrobić z programem Stellarium, to wyświetlić i poznać konstelacje gwiazd.

Po włączeniu opcji wyświetlania nazw i linii gwiazdozbiorów, pojawiają się wszystkie widoczne w danym momencie konstelacje. Gratulujemy, właśnie wkroczyliście w świat astronomii! Teraz możecie wyjść na dwór i jeśli niebo jest pogodne, odszukiwać wcześniej zapamiętane wzory na niebie! To nieoceniona nauka podstaw astronomii. Dla ułatwienia, można uruchomić opcję wizualizacji gwiazdozbiorów, bajkowe tło świetnie przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy chcemy wytłumaczyć dziecku, skąd biorą się takie, a nie inne wzory.

Konstelacje są swego rodzaju „województwami” na niebie, niezwykle przydatnymi w nawigacji po obiektach astronomicznych. W ich obrębie mieszczą się przeróżne galaktyki i mgławice, między nimi przemierzają niebo planety i Księżyc, czasem spadnie gwiazda (poprawnie: meteor), czasem przeleci satelita. Niezwykle wciągające, jak na ćwiczenia fakultatywne pierwszego wieczoru nauki nieba ze Stellarium, są obserwacje przelatujących tu i ówdzie satelitów.

Program pozwala w łatwy sposób śledzić te obiekty, pokazuje nawet spodziewane trajektorie na kilkanaście minut przed i po pojawieniu się jaśniejszych satelitów na niebie. Doprawdy, jest to zajęcie na całe godziny!

Na dziś to tyle informacji o Stellarium, wkrótce zagłębimy się nieco w niemałe możliwości programu, nieba oraz pokażemy, co i jak można zaobserwować w programie!

 

 

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Najlepszych astronomów na Mazowszu mamy w Delta Optical – Relacja z pokazu nieba 11 kwietnia w Nowych Osinach

Najlepszych astronomów na Mazowszu mamy Delta Optical – zorganizowali nawet pogodę na pokaz nieba w Nowych Osinach, w piątek 11 kwietnia!

Piątkowy pokaz nieba w siedzibie naszej firmy w Nowych Osinach koło Mińska Mazowieckiego okazał się pełnym sukcesem! Trafiliśmy na rewelacyjne warunki obserwacyjne – stabilna pogoda zapewniła doskonałe obrazy planet, Jowisza i Marsa. Księżyc również wyglądał wspaniale w wyrafinowanych teleskopach oraz w lornetkach ustawionych na statywach.

Same teleskopy, które przyszykowaliśmy dla odwiedzających przeżywały prawdziwe oblężenie – na placu przed budynkiem firmy, od godziny 20 do 23, w jednym czasie było zgromadzonych po kilkadziesiąt osób, a wszyscy ustawiali się w długich kolejkach do sprzętu obserwacyjnego. Na samej ulicy Pięknej zaparkowanych było jakieś 20 samochodów. Trudno nam oszacować, ile odwiedzających mieliśmy tego wieczoru łącznie, ale na pewno było ich DUŻO! Odwiedzały nas całe rodziny z dziećmi, młodzież, dorośli oraz starsze osoby. Odzew na nasze zaproszenie do wspólnych obserwacji nieba był ogromny, a ciekawość naszych gości była niezaspokojona. W parze z obserwacjami nieba, wewnątrz biura zorganizowany był pokaz mikroskopii oraz porady dotyczące wyboru pierwszego mikroskopu, teleskopu i tego, co możemy obserwować na nocnym niebie oraz na szkiełkach preparatowych.

Co obserwowaliśmy?

Prawdziwym hitem wieczoru był jednak Jowisz. Największa planeta Układu Słonecznego, majestatycznie wisząca nad południowo – zachodnim widnokręgiem przykuwała uwagę obserwatorów już od godziny 20. Oprócz niego, jasno świecący Księżyc zaskakiwał ogromnym bogactwem szczegółów. W drugiej części wieczoru, odwiedzający dostrzegli wschodzącego Marsa, który dołączył do Księżyca i Jowisza, tworząc zacne trio ciekawych obiektów astronomicznych. Króciutki „spacer po niebie”, prelekcja przygotowana przez naszego nadwornego astronoma (a po godzinach czynnego obserwatora nieba) spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem, zgromadzeni wręcz czekali na to, by ktoś przybliżył tematykę nieba i tego, co akurat było w Nowych Osinach widać. A było co oglądać, nawet udało się pokazać przelatującą stację kosmiczną ISS!

Czym obserwowaliśmy?

Obserwowaliśmy zarówno lornetkami Delta Optical Starlight 15×70, Extreme 10×50, Forest II 8×42, naszą nową lunetą obserwacyjną Titanium 65 ED II jak i teleskopami. Wśród nich znalazł się mały, ale doskonały optycznie Sky-Watcher Virtuoso, popularna Synta – Dobson 8”, oraz masywny, rozsuwany Dobson 12” z najlepszymi dostępnymi na rynku okularami lantanowymi.

To nie wszystko, bowiem przygotowaliśmy również zaawansowane i precyzyjne maszyny SCT Celestrona – 8SE z najlepszymi okularami planetarnymi TeleVue oraz majestatycznego CPC 1100 XLT z nasadką binokularową Baader Planetarium Maxbright i japońskmi Plosslami Vixena.

Co było widać w tych teleskopach?

W teleskopach, goście mogli oglądać pasma chmur w atmosferze Jowisza, w małych przyrządach widoczne jako dwa ciemniejsze pasy na spłaszczonej tarczy planety, a w dużych, jako cały system postrzępionych, różnokolorowych pasemek, z różnorodnymi zawirowaniami na krawędziach. Coś pięknego… Wyraziste, kontrastowe obrazy, niczym na zdjęciach z internetu! Wyraźne spłaszczenie planety Jowisz ma związek z jego dużą prędkością obrotu wokół własnej osi – doba na Jowiszu trwa niespełna 9 godzin.

Oprócz pięknych szczegółów atmosfery Króla Planet, można było zaobserwować cały system czterech Księżyców Galileuszowych, czyli Ganimedesa, Callisto, Io i Europę. Księżyce te, jako świetlne punkty, każdej nocy układają się w inny wzór, nieraz przechodząc przez tarczę Jowisza, rzucając na niego cień lub same znikają jego cieniu. Wszystko to widać w teleskopach o średnicy 20 cm bez większego problemu.

Z kolei Mars, to wyraźnie czerwony glob, z widoczną strukturą kontynentów – pociemnień skalistej powierzchni, układających się w rozmaite wzory. Białawe pojaśnienie na jednej z krawędzi tarczy, widoczne było nawet w Virtuoso, a była to lodowa czapa biegunowa, powstała w wyniku osiadania zestalonego dwutlenku węgla w rejonach biegunowych, gdzie do powierzchni Czerwonej Planety dociera najmniej energii słonecznej. Mars, jako kapryśny i wymagający dla sprzętu obiekt, ukazał się z jak najlepszej strony tamtego wieczoru.

Trochę ciekawostek…

Żródło: http://www.skyinspector.co.uk

Ciekawa, czerwono – błękitna otoczka tarczy planety to nie aberracja chromatyczna teleskopów czy okularów, tylko wpływ atmosfery ziemskiej, czyli tzw. dyspersja atmosferyczna. Wpadające do atmosfery pod dużym kątem światło pochodzące od planety zawieszonej nisko nad horyzontem, nie dość, że musi przejść długą drogę przez „gotujące się” na przemian cieplejsze i chłodniejsze masy powietrza, które zniekształcają obraz, to jeszcze załamuje się i rozszczepia na kolory niczym w pryzmacie. Obraz całkiem traci przez to na jakości. Dlatego, nie ogląda się planet i Księżyca, jeśli znajdują się niżej niż 30 stopni nad horyzontem. Zmierzyć ten kąt można nawet z pomocą własnej dłoni, a instrukcja jak to uczynić znajduje się na odwrocie naszej obrotowej mapki nieba.

Czemu nie było mgławic?

Tej nocy cała siła obserwacji skupiła się na obiektach Układu Słonecznego. Te jasne i zwarte obiekty można podziwiać z każdego miejsca, jeśli tylko pozwoli na to pogoda. Natomiast bardzo odległe mgławice, galaktyki czy gromady gwiazd, to bardzo subtelne cele obserwacji, które wymagają ciemnego, bezksiężycowego nieba oraz przygotowania, uwagi i skupienia obserwatora. Nie mogliśmy tego zapewnić w piątek, ponieważ mińskie niebo, rozświetlone blaskiem Księżyca, skażone światłami i zanieczyszczeniami z miasta, do tego nie nadaje się zupełnie.

Do obserwacji mgławic czy galaktyk, potrzeba dobrej znajomości nieba, bowiem nie widać ich okiem nieuzbrojonym i na pierwszy rzut oka nie wiadomo, gdzie skierować teleskop by je zobaczyć. Trzeba polegać na naszych astronomach, a jeśli nie ma ich w pobliżu, z pomocą przychodzi technika, czyli piloty NexStar lub SynScan z gotową bazą takich obiektów. Teleskop wyposażony w takie systemy sam „wie”, gdzie się skierować by go dla nas odnaleźć. Pod warunkiem, że to najpierw człowiek odnajdzie dla teleskopu dwie jasne gwiazdy i wskaże mu je, by ten mógł zorientować względem nich swoje czułe enkodery osi i prawidłowo ustawić się względem stron świata.

A co jeśli nie wiemy, jak te gwiazdy odnaleźć?

W takich okolicznościach z pomocą przychodzi Celestron StarSense. To niewielkie urządzonko było doczepione do pomarańczowego NexStara 8SE przez cały wieczór. Po włączeniu wystarczy 3 minuty, a teleskop dzięki niemu sam się zorientuje względem gwiazd, aby pokazać wszystkie zaprogramowane w pamięci systemu cuda kosmosu. Rewelacja!

Takie właśnie obiekty oraz jeszcze więcej tego, co potrafi StarSense, pokażemy Wam na AstroShow 2014, które w tym roku odbędzie się w Piaskach koło Rucianego Nidy, w bezksiężycowe, czarne jak smoła, mazurskie noce 28-31 sierpnia!

Na zakończenie obszernej relacji chcielibyśmy gorąco podziękować naszym gościom. Jesteście wspaniali, cieszymy się, że astronomia jest tak popularna i że chcecie ją poznać bliżej. Każdy organizowany przez nas pokaz nieba uczy nas wiele, tak, aby każdy kolejny był jeszcze lepszy. Będziemy w przyszłości powtarzać takie inicjatywy częściej, a Nowe Osiny staną się Mazowieckim Zagłębiem Astronomii, nawet pomimo średniej jakości nieba. Bowiem czasem nie liczą się super warunki, a pasja i zaangażowanie firmy Delta Optical w popularyzację astronomii. Zapraszamy!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (2)

Zapowiedź pokazu nieba 11 kwietnia w Delta Optical

Po dłuższej przerwie zapraszamy na pokaz nieba który odbędzie się w piątek, w dniu 11 kwietnia 2014 roku przy Centrali naszej firmy w Nowych Osinach k. Mińska Mazowieckiego.

Jeżeli pogoda pozwoli to już od około godziny 20-tej podziwiać będzie można obiekty nocnego nieba za pomocą zgromadzonych na miejscu teleskopów z oferty Delta Optical. Z dużych instrumentów optycznych czekających na obserwatorów wymienić warto 14” rozsuwanego dobsona firmy Sky-Watcher czy też teleskop systemu Schmidta-Cassegraina o średnicy 28cm – Celestron CPC 1100. Na miejscu znajdą się też mniejsze teleskopy w różnych wersjach i systemach optycznych. Dla odwiedzających pokaz udostępniona zostanie wypożyczalnia sprzętu obserwacyjnego w której znaleźć będzie można akcesoria takie jak okulary czy też filtry astronomiczne.

Dodatkową atrakcją pokazu będzie możlwość obejrzenia najnowszej innowacji w świecie elektroniki astronomicznej – pokażemy Celestron StarSense AutoAlign w akcji! Obok pokazu możliwości teleskopów, będzie możliwość przetestowania wybranego sprzętu astronomicznego. Serdecznie zapraszamy także rodziny z dziećmi – pokażemy również teleskopy w sam raz na prezent dla dzieci!

11 kwietnia Słońce zajdzie o godzinie 19:22. Tej nocy uwaga obserwatorów zdecydowanie skupi się na obiektach Układu Słonecznego – dość dawno na wieczornym niebie nie było takiego bogactwa planet. Po godzinie 20 w miejscu obserwacji zapadnie zmrok a uwaga przybyłych na miejsce skupi się zapewne na Jowiszu. Planeta widoczna będzie na wysokości ponad 50 stopni w kierunku południowo-zachodnim, w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Janość planety wyniesie -2 magnitudo. W chwili rozpoczęcia obserwacji widoczne będą wszystkie 4 galileuszowe księżyce planety – po stronie wschodniej kolejno: Callisto, Ganimedes, Io, po stronie zachodniej Europa. Konfiguracja ta podczas pokazu nie ulegnie wielkiej zmianie. Około północy planeta Jowisz będzie wciąż widoczna, nisko nad północno-zachodnim horyzontem.

Wielką atrakcją dla obserwatorów będzie na pewno planeta Mars którą oglądać będziemy zaledwie w 3 dni po opozycji. Nie będzie to co prawda opozycja zbyt optymalna, rozmiar planety będzie znacząco mniejszy niż podczas wielkich opozycji a i jasność nie będzie porównywalna z jasnością Jowisza. Opozycje Marsa nie zdarzają się jednak co rok. Ze względu na składanie się ruchów orbitalnych Ziemi i Marsa między dwoma opozycjami upływa około 2 lat. Oto mamy okazję do podziwiania czerwonej planety na którą trzeba było czekać jakiś czas. Za pomocą zgromadzonych na pokazie teleskopów powinniśmy dostrzec czapy polarne na biegunach Marsa jak też sporą ilość ciemnych obszarów na tarczy planety. Zapewne dużo będzie zależało od panującego podczas nocy seeingu.

Trzecia z planet – Saturn, wzejdzie około godziny 22 i zapewne około godziny 23 wzniesie się na tyle aby udało się ją dostrzec z miejsca obserwacji. Saturn obecnie znajduje się w gwiazdozbiorze Wagi i dość nisko przemieszcza się nad południowym horyzontem. Pomimo dość niskiego położenia warto przypatrzeć się planecie. W tym roku ustawienie pierścieni względem Ziemi jest bardzo optymalne. Są one nachylone pod niemal maksymalnym kątem i wspaniale wyeksponowane dla ziemskiego obserwatora. Zapewne bez większego problemu uda się dostrzec przerwę Cassiniego w pierścieniach, pewne szczegóły na powierzchni planety jak cały rój księżyców planety, z najjaśniejszym Tytanem na czele.

Pomiędzy planetami na niebie królował będzie Księżyc. Nasz naturalny satelita widoczny będzie w fazie pomiędzy I kwadrą a pełnią (dokładnie 3.5 dnia przed pełnią). Tego wieczoru Słońce zachodzić będzie nad wielkim obszarem Oceanu Burz (Oceanus Procellarum), widoczne będą liczne kratery spośród których wymienić warto obiekty takie jak krater Hershel, Gassendi czy też mały ale doskonale widoczny Kepler znajdujący się w pustym obszarze Oceanu Burz.

Tej nocy podziwiać będziemy planety. Księżyc będzie silnie rozświetlał niebo w związku z tym poważne obserwacje obiektów mgławicowych zostawimy na następny pokaz.

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy do siedziby firmy Delta Optical w Osinach Nowych w piątek 11.04.2014 roku. Pokaz rozpocznie się około godziny 20 i potrwa do północy.

Zdjęcie przedstawia Marsa widocznego w doskonałych warunkach przez teleskop o średnicy 20 cm. Ciekawe, jak będzie widać Marsa 11 kwietnia w jeszcze większych teleskopach?

Do zobaczenia!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (1)

Pierwsze wiosenne Słońce 2014

Dziś pierwszy dzień wiosny, co zdecydowanie widać na słupkach rtęci termometrów za oknem. Właściwie w całej Polsce świeci dziś Słońce… No właśnie, Słońce. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, czym ono w istocie jest? Ciężko sobie to wyobrazić, ale Słońce jest ogromną kulą rozżarzonego gazu, głównie wodoru i helu. Gaz ten jest tak gorący, że świeci niczym rozpalony w piecu kawał żelaza lub jak żarówka w żyrandolu.

Niektórzy wiedzą, że żarówka posiada temperaturę 3000 Kelwinów (2700 st. C). Z kolei Słońce posiada temperaturę aż 5800 Kelwinów, czyli 5500 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze wszystkie pierwiastki zamieniają się w parę. Ale to nie koniec, bowiem w samym środku Słońca temperatura sięga… 10 milionów Kelwinów!

Co sprawia, że Słońce jest tak gorące? Odpowiedź jest prosta – reakcje termojądrowe, czyli w dużym uproszczeniu proces łączenia się lekkich jąder wodoru w nieco cięższe jądro helu, czyli inaczej synteza termojądrowa. Ta niezwykła reakcja może zachodzić tylko głęboko wewnątrz Słońca, gdyż tylko tam ciśnienie i temperatura są odpowiednio wysokie. Masa jądra helu jest niższa niż masa wodoru użyta do jego stworzenia, a różnica w tej masie zostaje wyemitowana w postaci energii promieniowania elektromagnetycznego, zgodnie ze słynną formułą Einsteina E=mc2. Ta energia przemieszcza się później w kierunku powierzchni Słońca przez wiele lat, nim opuści jego powierzchnię m.in. w naszym kierunku, dając nam życiodajne światło i ciepło.

Tylko w ciągu sekundy, Słońce traci w ten sposób 4 miliony ton swojej masy! Jest to gigantyczna ilość energii w każdej chwili wypromieniowywanej z jego powierzchni. Dla porównania, podczas wybuchu bomby atomowej nad Hiroshimą w energię zamienił się tylko 1 gram materii.

Słońce jednak nie schudnie zbyt szybko. Szacuje się że w ciągu całego życia gwiazdy, które wynosi 11 mld lat, ubytek ten będzie 1500 razy mniejszy niż jego masa. To i tak będzie więcej niż masa dwóch kul ziemskich!

O Słońcu moglibyśmy opowiadać godzinami. Przejdźmy więc od razu do tego, co możemy na nim dostrzec.

Powierzchnia Słońca, czyli tzw. fotosfera, nie jest nieskazitelna. W teleskopie uzbrojonym w obiektywowy filtr słoneczny można obserwować plamy słoneczne. Są to twory chłodniejsze od otaczającej je powierzchni o kilkaset Kelwinów. Składają się z półcienia oraz cienia, a ich źródłem są lokalne zmiany pola magnetycznego wytwarzanego przez Słońce. Plamy zmieniają kształt i położenie każdego dnia, zbierając się często w grupy. Dodatkowo, na Słońcu, zwłaszcza w pobliżu jego krawędzi można dostrzec pochodnie słoneczne. Te twory są nieco cieplejsze od otoczenia, stąd ich wyższa jasność. Ostatnim, najtrudniej dostrzegalnym elementem fotosfery Słońca jest granulacja. Granulki, widoczne tylko w największych amatorskich teleskopach, są w istocie komórkami konwekcyjnymi, przypominają nieco wrzącą w zwolnionym tempie wodę. Każda taka maleńka granula żyje około kilkunastu minut i posiada około 1400 km średnicy, więc jest dużo większa od terytorium Polski.

Zdjęcie naszego autorstwa na początku artykułu, to pojedyncza klatka z lustrzanki Canon 550D podłączonej do teleskopu Celestron NexStar 8SE.

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Krótki test Celestron StarSense – powiew innowacji w astronomii obserwacyjnej

W drugiej połowie XX wieku nastąpił dynamiczny rozwój amatorskiej astronomii obserwacyjnej. Niegdyś nieprzystępna dziedzina, tkwiąca w zaciszach akademii i obserwatoriów zaczęła wychodzić „do ludzi”.  John L. Dobson, prekursor amatorskich obserwacji na świecie, potrafił skonstruować teleskop z kawałka blachy, kilku desek i szklanej płyty.

Mniej więcej w połowie lat 90 powiew innowacji w obserwacjach astronomicznych zaczął być odczuwalny również w Polsce. Krajowe oraz rosyjskie teleskopy, drogie i produkowane w małej skali, zaczęły być zastępowane przez teleskopy produkowane masowo, na cały świat. Ceny sprzętu gwałtownie spadały, jednocześnie zwiększała się ich ilość, różnorodność i popularność. Wielkie firmy, takie jak Sky-Watcher czy Celestron, są źródłem kolejnych innowacji, dzięki inwestycjom czynionym w działach R&D, które idą na badania i rozwój technologiczny.

Proste mechanizmy zegarowe montaży astronomicznych zostały zastąpione precyzyjnymi silnikami krokowymi z enkoderami osi, zaawansowanymi kontrolerami, pilotami, kamerami CCD… Amatorski teleskop w dzisiejszych czasach nie tylko błądzi na ślepo za ruchem dobowym, on już widzi i „czuje” niebo.

Wszystko po to, by nam było jeszcze łatwiej zaprzyjaźnić się z Astronomią…

To swoiste „czucie” nieba najbardziej widać w przypadku najnowszej z innowacji astronomicznych. A mianowicie, dzięki systemowi Celestrona StarSense AutoAlign.

Co to daje?

Każdy, kto korzystał kiedykolwiek z teleskopów posiadających system naprowadzania na obiekty wie, jak uciążliwe potrafi być przeprowadzenie całej procedury wyrównania. Dla wielu jest to proste, jednak są osoby, które poszukują maksymalnego komfortu użytkowania, precyzji wyrównania i oszczędności czasu. Są też osoby, które zwyczajnie gubią się w gąszczu dzisiejszej techniki, a mimo to chciałyby posiadać zaawansowany technicznie teleskop z naprowadzaniem na obiekty. Dla nich zaadresowany jest StarSense.

Celestron StarSense AutoAlign składa się z kamery CCD, mocowania do teleskopu, pilota zastępującego pilota NexStar i kabelka łączącego kamerę z montażem. Zamontowanie mocowania StarSensa na teleskopie jest proste i jednorazowe, samą kamerę montuje się później bez pomocy żadnych narzędzi.

Po zamocowaniu kamery na teleskopie, należy wymienić pilot oraz połączyć kamerę z wejściem AUX montażu Celestron za pomocą kabla, który znajduje się w zestawie z urządzeniem.

Podmiana pilota uczyni nasz nowy nabytek kompatybilnym z każdym z modeli montaży i teleskopów Celestrona, nawet z tymi sprzed kilku lat. Pełną listę znajdziecie na stronie Celestrona.

Po włączeniu zasilania czekamy kilkanaście sekund, aż system się „obudzi”

Następnie wciskamy przycisk Align

I wybieramy pierwszą z brzegu metodę wyrównywania Auto.

Nie ominie nas standardowa procedura polegająca na wprowadzeniu danych miejscowych, a mianowicie daty, godziny oraz współrzędnych geograficznych. Posiadacze GPS-ów wbudowanych w montaż będą mieli łatwiej, jednak moduł GPS to tylko dodatkowy koszt, a datę godzinę i współrzędne geograficzne wpisujemy jednorazowo.

Teraz teleskop poprosi nas o ustawienie go równolegle do horyzontu. Ważne jest, by uczynić to dokładnie, z uwzględnieniem właściwego wypoziomowania montażu. Będzie to miało bezpośrednie przełożenie na dokładność wyszukiwania i prowadzenia. Nasz Celestron 8SE po dokładnym wypoziomowaniu montażu trafiał Jowisza w polu widzenia Ethosa 10 mm, a należy pamiętać, że dzieje się to przy powiększeniu aż 200x.

Po wciśnięciu Enter, teleskop podejmuje proces wyrównania samodzielnie:

Po ustawieniu się na pierwszą pozycję, wykonuje zdjęcie nieba dołączoną kamerą CCD i dopasowuje uzyskany obraz do wirtualnego nieba zapisanego w pamięci systemu.

W ten sposób sam się odnajduje i „wyczuwa” niebo!

Wyrównanie następuje nie dla dwóch czy trzech gwiazd, a dla nawet stu – dokładność wyrównania jest naprawdę olbrzymia:

Po trzykrotnym powtórzeniu procesu, system wieńczy wyrównanie sukesem już po trzech minutach od włączenia zasilania:

I to pomimo obecności na niebie Księżyca blisko pełni oraz latarń ulicznych wokół miejsca obserwacji!

Teraz zyskujemy dostęp do kilkudziesięciu tysięcy obiektów w bazie systemu, które możemy w każdej chwili wyszukać i śledzić! Są w nim mgławice, galaktyki, gromady gwiazd, planety oraz inne atrakcje, ale o tym w kolejnej części historii o bardzo ciekawym i innowacyjnym urządzeniu, jakim jest Celestron StarSense!

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Wieczór z Astronomią w Grodzisku Owidz

W poniedziałek 3 marca 2014 w Owidzu pod Starogardem Gdańskim odbyły się prezentacje astronomiczne połączone z obserwacjami. Byliśmy współorganizatorem tej imprezy wspólnie z II Liceum Ogólnokształcącym w Starogardzie Gdańskim oraz Grodziskiem. Impreza była formą promocji astronomii wśród dzieci i młodzieży. Cieszymy się, że pogoda dopisała i mogliśmy prezentować w naszych teleskopach obrazy Księżyca, Jowisza i jeszcze kilku ciekawych obiektów, o których na miejscu obserwacji opowiadał ciekawie astronom z Tczewa – Jarosław Pióro. Swoją obecnością zaszczycił nas Prezes PTA oraz czasopisma Urania dr hab. Maciej Mikołajewski. Uczniowie przygotowali ciekawe prelekcje. Łączyliśmy się również wirtualnie z obserwatorium na Teneryfie – dzięki Rafałowi Deska, na żywo mogliśmy obejrzeć aktywność Słoneczną, czyli plamy słoneczne. W międzyczasie młodzież prezentowała utwory muzyczne związane z astronomią.

Frekwencja bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Poza tym, że spora grupa uczestników przyjechała autobusem, to parking przy grodzisku był całkiem zastawiony autami! Korzystając z okazji chcemy podziękować nauczycielce fizyki z II LO P. Bożenie Ptaszyńskiej za docenienie naszych dotychczasowych działań związanych z promowaniem astronomii i za zaproszenie nas do współpracy. Dziękujemy również osobom, które przybyły ze swoimi prywatnymi teleskopami, aby dodatkowo nas wspomóc. Zapraszamy również na kolejne pokazy,  które niebawem  zorganizujemy na terenie województwa Pomorskiego.

 

 

Kategoria: Bez kategorii
Skomentuj

Czar południowego nieba

W Polsce zima na całego. Śnieg na przemian z deszczem, chmury, ciemno, zimno i nieprzyjemnie. W takich warunkach nawet zapaleni astronomowie przyznają, że trudno zmusić się do obserwowania. Walka z wilgocią, szronem, uszy i kończyny dosłownie odpadające z zimna, grube rękawice przeszkadzają w ustawianiu ostrości, okulary uporczywie wpadające w śnieg, wielu z nas zna to doskonale. A nawet gdy nam już to nie dokucza, atakują nas wszędobylskie latarnie, samochodowe halogeny, jasne światło z okna sąsiada. Koszmar…

 

Wyobraźcie sobie astronomiczną krainę marzeń. Świat, w którym każda noc jest ciepła, gdzie przez 2/3 nocy w roku nie dokuczają chmury i wilgoć. Krainę, gdzie noce są tak ciemne, że świecący Jowisz zdaje się psuć nocną adaptację wzroku do ciemności. Dziewicze niebo w górskim rejonie, ponad 100km od najbliższej miejscowości. Niebo nigdy nie skażone światłami miast, ciemność jaką trudno jest sobie wyobrazić. Wyobraźcie sobie olbrzymie, postrzępione ramię Drogi Mlecznej wspinające się aż po zenit, które rzuca cień na położoną na ziemi białą kartkę papieru. Wyobraźcie sobie szczęśliwego Johna Bortle’a, który bez wahania przyznaje jedynkę na swojej skali, bowiem zasięg graniczny w Orionie przekracza z łatwością 7,5 mag.

Orion który świeci w zenicie? Mgławica Płomień, Koński Łeb i Rozeta widziana w lornetce? Światło zodiakalne i airglow (zjawiska zwykle niewidoczne w polskich warunkach przez zaswietlenie nieba latarniami), które są tak jasne że przeszkadzają w obserwacji? Niemożliwe? Nie tu, witajcie w australijskim buszu!

Obserwacje nieba południowego są największym marzeniem astronomów mieszkających w Europie i w USA. Czystość powietrza jest tu rewelacyjna, bowiem na południowej półkuli brak jest wielkich ośrodków przemysłowych, a większość powierzchni stanowi ocean. Dziewiczy interior Australii dzięki bardzo niesprzyjającym warunkom fizyko-geograficznym jest niemal niezamieszkały. Główne szlaki komunikacyjne ciągną się dziesiątki, a nawet setki kilometrów po pustkowiu porośniętym kępami traw i karłowatymi drzewami, a ruch po zmierzchu zamiera niemal całkowicie, w obawie przed grasującą po drogach dziką zwierzyną. To idealne miejsce do prowadzenia nocnych obserwacji nieba, niestety daleka podróż lotnicza wyklucza zabranie jakiegokolwiek większego sprzętu, poza lornetką 10×56, statywem i lustrzanką z uniwersalnym obiektywem zoom.

Południowe niebo kryje wiele skarbów, niedostępnych dla obserwatorów z północy. Znajdują się tu jedne z najjaśniejszych mgławic emisyjnych i galaktyk, największe gromady kuliste, wielkie galaktyki karłowate przy których nasza M31 w Andromedzie wygląda jak niepozorna plamka oraz wielkie połacie Drogi Mlecznej w korzystnym ułożeniu, dzięki czemu setki gromad otwartych i kulistych i wiele ciemnych mgławic świeci niemal w zenicie.

Zapraszamy do króciutkiego przewodnika po południowym niebie, nigdy nie widzianym z Polski!

Oto zdjęcie nieba wykonane przeze mnie w idealnych warunkach. Jest to złożenie (stack) ośmiu ekspozycji, każda po 20 sekund, przy czułości 3200, co daje łączny czas naświetlania 160 sekund. Użyty sprzęt to niemodyfikowany Canon EOS 40D wraz ze świetnym do tego zadania obiektywem Sigma 18-35 f/1.8, który już przy pełnym otworze względnym (przysłonie) uzyskuje fantastyczną ostrość. Użyta przy doskonale ciemnym niebie przysłona f/1.8, pozwoliła na uzyskanie bardzo dużego zasięgu gwiazdowego. Użyty statyw to lornetka Delta Optical 10×56 i parę kamieni…

Pierwszy rzut oka i od razu widzimy ciemne mgławice i pasma międzygwiezdnej materii zawieszone wśród niezliczonych gwiazd pasa Drogi Mlecznej, przebiegającej w górę w lewej części kadru. Największą jest „Worek węgla” leżący tuż poniżej barwnego, pięknego gwiazdozbioru jasnych gwiazd, zwanym Krzyżem Południa. Po prawej od Drogi Mlecznej, widać dwa niebieskawe obłoki – to Duży i Mały Obłok Magellana, czyli dwie karłowate galaktyki obiegające naszą Drogę Mleczną. Oddalone są one od nas o 160-200 tys. lat świetlnych. Dłuższe ramię Krzyża Południa wskazuje nam przybliżone położenie południowego bieguna niebieskiego, który w odróżnieniu od bieguna północnego jest trudny do zlokalizowania. Na południowej półkuli nie ma Gwiazdy Polarnej!

Poniżej Krzyża Południa, tuż przy dolnej krawędzi zdjęcia widać dwie jasne gwiazdy, należące do gwiazdozbioru Centaura. To niebieskawy Hadar i żółta Alfa Centauri. Ta ostatnia jest szczególnie interesująca, bowiem nie dość że jest fizycznie bardzo podobna do Słońca, to i leży zaledwie 4,4 roku świetlnego od nas. Może istnieją tam planety nadające się do zamieszkania przez ludzi?

Zagłębimy się nieco w ten kadr, bowiem znajdują się na nim bardzo interesujące obiekty głębokiego nieba. Po pierwsze i najważniejsze, największa gromada kulista całego nieba! Omega Centauri, bo o niej mowa, posiada jasność aż 3,7 magnitudo i jest kilkukrotnie większa i jaśniejsza od naszej najbardziej znanej gromady kulistej M13, lezącej w Herkulesie. Jej rozmiary są naprawdę ogromne, zawiera  10 milionów gwiazd i rozciąga się na dystansie 150 lat świetlnych. Jej rozmiary kątowe przewyższają księżyc w pełni. Na niebie widać ją nieuzbrojonym okiem wyraźnie, jako rozmyty, kulisty obiekt. W lornetce prezentuje się majestatycznie, w sąsiedztwie mając aktywną galaktykę i najsilniejsze na niebie radioźródło – Centaurus A (niestety nie zmieściła się w kadrze).

Inną wielką gromadą kulistą nieba południowego jest 47 Tucanae która leży w gwiazdozbiorze Tukana, tuż pod Małym Obłokiem Magellana. To druga co do jasności gromada kulista na niebie, mająca 4,9 mag i jej rozmiar dorównuje wielkością księżycowi! Wielki Obłok Magellana również posiada w sobie ciekawy obiekt. Jest to wielka i bardzo aktywna mgławica emisyjna zwana mgławicą Tarantuli. Ten obiekt zarówno na zdjęciu jak i w lornetce podczas obserwacji posiada wyraźne, niebiesko-zielone zabarwienie, pochodzące od linii emisyjnych tlenu. W tej mgławicy bardzo intensywnie zachodzą procesy gwiazdotwórcze.

Potężną, tym razem purpurową mgławicę widzimy w Drodze Mlecznej na wysokości Wielkiego Obłoku Magellana. To piękna i rozłożysta Eta Carinae, która w lornetce rozpada się na trzy fragmenty przedzielone ciemnymi pasmami materii. To konkurencja do słynnej u nas mgławicy M42 w Orionie, niemal tak samo jasna ale z pewnością większa.

Nieco poniżej niej, po prawej stronie, widać skupisko młodych gorących gwiazd. To Południowe Plejady, które naprawdę są łudząco podobne do prawdziwych Plejad (M45) Gdy jest się tam, można je sobie porównać, gdyż świecą nisko na północnym nieboskłonie, pod Hiadami i Orionem (nie widać ich na zdjęciu).

To tylko niektóre ze skarbów południowego nieba. Niestety tylko dwie noce przypadły na bezksiężycowe noce na odludziu więc czasu na obserwacje i zbieranie materiału było bardzo mało. Poza tym statyw jest niezbędnym kompanem podróży, bez niego trudno jest sobie wyobrazić zdjęcia nocne. Mamy nadzieję, że ta krótka opowieść o południowym niebie rozbudzi Wasz głód obserwacji i poznawania świata! Zdjęcie oczywiście jest naszego autorstwa! Pozdrawiamy!

Kategoria: Bez kategorii
Komentarze (1)